FANDOM


35 część fanfika. Idealnie wybraliście.

Full Moon

-Dobra... Fala upałów przeszła przez miasteczko. Drzwi przetrwały, dobrze... Ale musimy się koniecznie zająć odbudowaniem chatki. Tygrysie Oko je koszmarnie zniszczyła. I teraz w naszym zamyśle jest, by ją naprawić. -powiedział Akwamaryn, podnosząc jedną z desek sufitu -Sam nie wiem nawet jak się za to wszystko zabrać.. 

-Akwamaryn, może.. Może lepiej, jeśli weźniemy już przerwę. Steven wytrzyma jeszcze jeden dzień z dziurą w dachu, nie zanosi się na deszcz. -Powiedziała Granat, lecz on pokiwał głową, i odpowiedział

-Granat, nie ważne jak bardzo chciała byś odpocząć, i mieć chociaż jeden dzień na położenie się, i nie myślenie o Perydot, wciąż to wszystko jest dla nas konieczne by przynajmniej tutaj posprzątać. Panuje tu orkopny bałagan! -Po czym rzucił wcześniej podniesionym kawałkiem sufitu przez dziurę w nim. -Hej, a co to? -Powiedział, spoglądając na jakiś kamyk na podłodze. -To jakiś.. pierścień.

-Ja wiem co to jest! -krzyknęła Ametyst -Tygrysie Oko to nosiła! Nie pozwoliła mi za żadne skarby go dotknąć... Nie powiedziała czemu.

-Daj mi moment, przeskanuję go... -Powiedział Akwamaryn, i trzymając na poziomie jego klejnotu, skanował nim ten kamień. -Niesamowite... Mamy drugi!

-Co drugie? -Zapytała Perła

-Drugi starożytny klejnot! Kamień Księżycowy! Musimy go dobrze zabezpieczyć. One potrafią być bardzo silne w trakcie Pełni, słyszałem że mogą nowet zacząć się poruszać bez fizycznej formy.

-Jak to? -Zapytał Steven

-Tak to. Zacznie po prostu latać po pokoju. Obawiam się, że nic nie da rady go zatrzymać. Musimy więc być bardzo ostrożni. Jadeit był bardzo za tym, by zniszczyć to miejsce... kto wie, co on może zrobić.

-Dlatego musimy pozostać ostrożni. -Powiedziała Granat. -Kto wie jakich sztuczek użyje ona.

-Najwyżej skopiemy jej tyłek. -Stwierdziła Ametyst, podrzucając kamieniem.

-Ostrożnie. -Stwierdziła Perła, łapiąc ten klejnot -Jeśli się stłucze, to może wywołać bardzo destrukcyjne właściwości. Może nawet zniszczyć całą planetę, nawet szybciej niż Przedszkole, czy wybuch Geody. Ale wszystko się okaże dopiero wieczorem.. Bo dziś jest Pełnia. Jedyna okazja, do nawiązania z nią kontaktu, i zabezpieczenie jej klejnotu przed... agresją..

--Wieczór--

-No dobra, mam trochę popcornu, możemy zaczynać. -Powiedział Steven, siadając do stołu na którym leżał klejnot. -Nic się nie dzieje... I... Nic.. I.. Dalej nic... I... Więcej niczego... Rany, jakie to jest nudne...

-Moon stone, Moon Stone, Are you here? -Powiedziała Connie

-Co ty wyprawiasz? -Zapytał Akwamaryn

-Przyzywam ducha.

-Ale my czekamy na reakcję klejnotu, Connie. To żyje.. A przynajmniej powinno. Czekajcie... To zaczyna świecić.. -Powiedział Akwamaryn, i odsunął Stevena i Connie od klejnotu. Okazało się jednak coś innego. Z Morza przypłynęła woda. -To... Coś... Ono potrafi nawet silniej kontrolować wodę. To wręcz ją przyciąga. Nawet nie potrzebuje fizycznej formy...

-Jakiś napis formuje się na podłodze. -Powiedział Steven - "fźzfalguyż kxazelawf"... Co to może znaczyć?

-To chyba jakiś szyfr... Poszukam informacji, ale może być różnie...

-Moment! Nie widzicie tego napisu który wychodzi z jej klejnotu? -zapytała Connie, wskazując na sufit

-Connie.. tu nic nie ma..

-Ja widzę napis! Pisze "cezar"

-Hmm... Czyżby tylko pełny człowiek mógł zobaczyć ten napis? Ciekawe...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.