FANDOM


33 część fanfika.

Fun together

-Mówię wam! On serio wyciągnął Sztylet, prosto z czuba głowy! -Krzyczał Steven.

-On nie kłamie. Ja też to widziałem... Ale nie jestem do końca tego pewien. Jesli autentycznie ma klejnot we włosach, nie jest możliwym by maskować ten klejnot. Włosy wymijają klejnoty. Lepszym kamuflażem byłby jakiś podstarzały koleś... Jak Greg.


-Hej! Tata nie jest wcale podstarzały!


-W każdym razie. Dodatkowo na przeciw możliwości jest to, że nie widziałem blasku jego klejnotu.


-Był zachód słońca, Akwamaryn! -Krzyknął Steven -Jeśli ma klejnot podobnego klejnotu jak Jaspis, albo jakiś żółty, to nie mogłeś go zobaczyć!


-Steven, nie możesz wykrzykiwać pochopnych opinii. Na razie, musisz się zachowywać jak by nic się nie stało, a potem... -Mówił Akwamaryn, lecz ktoś teleportujący się do świątyni mu przeszkodził... Albo ktosie. Ametyst wróciła z Tygrysim Okiem.


-Ty... -Powiedziała Granat, która wręcz trzęsła się ze złości. -Czego tu jeszcze szukasz? Zdradziłaś nas! Złamałaś przysięgę złożoną dla Rose. Nie masz prawa, się tu jeszcze pokazywać.


-Wow, spokojnie! Jaką przysięgę? -Zapytał Steven.


-Właśnie... Jaka przysięga? -Zapytała Ametyst -Ja nigdy nie przysięgałam, że będę łazić wszędzie jak cień za Rose, że będę o niej mówiła przy każdej okazji, Ani że będę o Niej mówić z każdym! Jedyne co przysięgłam, to to, że będę chronić domu! A to jest właśnie mój dom, ta planeta. Jeśli masz problem w fakcie, ze znalazłam inną przyjaciółkę poza Rose, To śmiało. Chciałam, byście w końcu porozmawiały z TO -Wygarnęła jej Ametyst.


-Granat... Wczoraj rozmawialiśmy o tym. Daj mi się tym zająć. -Powiedział Akwamaryn, stając przed nią. -Ametyst.. To co zrobiłaś, nie było stosowne. Nie było miłe. Ale było akceptowalne. Sądzę, że jest możliwość, by wszystkie klejnoty żyły w pokoju. Dlatego, żyjmy w pokoju. Tym pokoju. Connie pomogła mi zamknąć wszystkie wyjścia. To, co tu widzicie, to nie ja. To Hologram. Będę monitorować wasze postępy.


-Portal. -Powiedziała Perła.


-Nim się nie martw. Użyłem elementów z portalu Morganit, by zrobić coś w stylu tamtego portalu. W tym momencie, jest on nieaktywny. Tylko ja wiem, jak go ponownie włączyć. Steven, zaopatrzyłem domek w całą masę jedzenia i wody. Według moich obliczeń, powinno starczyć  na dwa tygodnie regularnego odżywiania się przeciętnego nastolatka. Powodzenia! -powiedział, i jego postać zniknęła.

-No to... Zacznijcie rozmawiać. -Powiedział Steven, siadając na kanapie. -Może najpierw ty, Tygrysie Oko. Przedstaw się, opowiedz coś o sobie.

-No więc... Ametyst mi dużo o was mówiła, i stała przy fakcie, że Perydot próbuje zniszczyć tą planetę, a w pewnym sensie, to jest też mój dom. Dlatego chciała bym pomóc w... Bronieniu go.

-Oh, no błagam. -Powiedziała Granat- Popatrz na swój klejnot. TO nie jest naturalne. Musimy to zniszczyć! Jesteś jedynie fuzją zmiażdżonych klejnotów, przetopionych w jedno. Ty je więzisz w środku! One chcą się wydostać, ale są zmuszone do działania jako ty! Nie rozumiesz? Jesteś żywym więzieniem!

-Pójdźmy na układ, w takim razie. Zamieszkam na odludziu tej marnej planety, i nigdy już nie wrócę. Gdy Akwamaryn da mi znać, że znalazł sposób powrotu do Homeworld, pójdę tam, i będę tam żyła. Zgadzasz się? -zapytała, i wystawiła rękę

-...No Dobra. -Rzuciła od niechcenia Granat, i złapała za tą rękę. TO zaczęła się śmiać pod nosem.

-NIe mogę uwierzyć... Jesteś taaaka naiwna! -Powiedziała, po czym wyrzuciła granat przez sufit, przebijąjąc go, i tworząc drogę ucieczki.

-Ale... Ale miałaś byc dobra! Obiecałaś mi! -Krzyknęła Ametyst.

-Ametyst, jesteś na serio uroczą osobą... Ale strasznie dziecinną, i łatwowierną. Tak łatwowierną, że wierzyłaś w każde jedno moje słowo! ha! Jedna rada na przyszłość, nigdy nie ufaj nieznajomym, i zakażonym klejnotom! -Wykrzyknęła, rzucając Ametyst w Perłę, i wywarzając drzwi. Steven rzucił w nią tarczą, lecz ona.. Złapała ją, i odrzuciła. Chłopak ją wchonął, i wtedy się wkurzył. jego oczy zaświeciły białym światłem, podobnie jak klejnot. 

-Tygrysie Oko. Dziecko postępu technologii, i genetyki. Jesteś chańbą dla całego świata klejnotów, a nawet i Przedszkola. W imieniu Autoryzacji Diamentów, pozbawiam cię prawa do bytu. Pozbawiam się prawa, do egzystowania w jedności. -Powiedział, nie swoim głosem. To był głos jakiejś.. Kobiety. Głos Rose., podleciał do niej, łapiąc ją za klejnot. -Pozbawiam cię prawa, do bycia sobą, i męczenia biednych istot zamkniętych w tobie. Pozbawiam cię prawa, do ranienia tych, którzy są moimi przyjaciółmi. -Krzyknął, i dosłownie wydarł jej klejnot, po czym całe ciało się rozsypało. Steven zgniótł klejnot, i magicznie zamienił się on na czynniki pierwsze. Klejnot stonogożuka, niewidzialnej bestii, lodowej poczwary, i Starożytnego Jadeitu. Chłopak zaczął lecieć w kierunku ziemi, Na szczęście w ostatnim momencie, przybiegła Connie łapiąc go. W wejściu do pomieszczenia stał Akwamaryn.

-On potrzebuje odpoczynku... Sam nie wiem jak to wytłumaczyć... -Powiedział.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.