FANDOM


Praca na farmie szła pełną parą. Budowa wiertła była prawie zakończona. Kryształowe Klejnoty były tak zapracowane, że praktycznie zapomniały o czymś. Czymś... Czymś, co z każdym dniem było coraz większym zagrożeniem. I nie była to gigantyczna fuzja odłamków Klejnotów wewnątrz jądra ziemi...

====================================================================================

Gdzieś w oceanie...

- Poddaj się wreszcie! Czy nie widzisz, że zaczynasz tracić kontrolę? JESTEŚ ZBYT SŁABA BY MNIE POWSTRZYMAĆ! JESTEŚ ŻAŁOSNA! Czemu dalej walczysz?! Oboje wiemy, że nie dasz rady! Argh! Uwolnij mnie!

- Z-zamknij się... Wciąż... Mam... Siłę... By cię powstrzymać... - Lapis z trudem mogła wypowiedzieć jakiekolwiek słowo. Ostatkami sił zaciskała wodne łańcuchy na Jaspis. Lapis zaczęła się osuwać na kolana. Mimo to wciąż dzielnie patrzyła w oczy Jaspis i z determinacją powstrzymywała ją od uwolnienia się. 

- Mogę być dla ciebie kimś słabym, mogę być dla ciebie nikim. Ale nigdy nie pozwolę ci skrzywdzić Stevena. Słyszysz mnie? Powiedziałam: NIGDY! 

Lapis zacisnęła łańcuchy jeszcze mocniej. Walczyły zacięcie o dominację, lecz żadna nie potrafiła wygrać. W tym gniewie obie zaczęły śpiewać.

Unstable (We Are Malachite Now) - A Steven Universe Inspired Original Song-0

Unstable (We Are Malachite Now) - A Steven Universe Inspired Original Song-0

Piosenka do fanfiku - We are Malachite now










Tekst. Kwestie Jaspis są pogrubione, Lapis pochylone. 

Dark, chains, I can't feel anything but you

Pain, hate, in everything we do

Stamp out this fire, I feel as if I'm burning

Feel as if I'm burning

You tricked me, trapped me, in our own despair

There's ice cold water in your stare

You hold me down, I feel as if I'm drowning

Feel as if I'm drowning

Tragedy

Misery

Agony

I can't see

Set me free

I am suffocating

What are we?

Hiding deep

In the sea

You and me

Cannot be

But I've got to save him

I'm afraid maybe I'm not strong enough

Give it up, you know you're not strong enough

There's no choice, please, I must be strong enough

Give it up

Can't give up

Time is up

Strong enough

Knowing I've

Sacrificed

My whole life

To this fight

Is alright

Because I'll protect him

You can try

But I'll pry

You and I

From this lie

Try to fly

I'll have my revenge and

You'll be dust running through my fingertips

Steven, please, don't you dare save me from this

Just as soon as the chains break, you'll be split

Don't resist

Broken bits

Hide from this

Cowardice!

We're toxic, hot, sick, fighting for our minds

You can't control me with your lies

Get out of my head, this is so unstable

We are so unstable

I once was free, I almost had it all

You're hurting me, we're unsustainable

Get used to this, 'cause we are Malachite now

We are Malachite now

This is it

When they're bit

Venom drips

From our lips

And it hits

Someone I've respected

Get a grip

Just admit

That you quit

You give in

He's a kid

Hardly worth protecting

When I'm free, this will all be rectified

He's the one person who's still on my side

Let me go or we die here with the tide

Yes, I lied

Just decide

Steven, hide!

No more pride

I've lost myself, forgotten who I was

Can't hear my screaming voice because

Our selves are over, we are Malachite now

I am Malachite now.

====================================================================================

Malachit jest teraz jednością. Nie ma już Jaspis. Nie ma Lapis. I am Malachite now.

Fuzja odwraca głowę w bliżej nieokreślonym kierunku. Nie wie kim jest, a wszędzie widzi tylko wodorosty porastające dno oceanu, głazy i gdzieniegdzie ryby. Zaczyna iść przed siebie, po dnie oceanu. Łańcuchy opadają - jest wolna. Podpływa do powierzchni wody i wynurza się. W oddali widzi Zakrzywioną Galaktykę. Czuje w swojej głowie, że skądś zna to miejsce. Płynie tam. 

Gdy dociera na miejsce, zauważa coś. Kilka zielonych pigułek pływających po powierzchni wody. Nie, to nie pigułki. Przygląda się bliżej. To palce. Palce Perydot. Nurkuje pod wodę, widzi resztę części Limb Enchancers. 

Przez jej głowę przebiega przebłysk wspomnień. Widzi w nich rozmazaną postać, zdaje się być w kolorach zielonych i coś mówić.

Bierze Limb Enchancers i wspina się na Zakrzywioną Galaktykę. Na szczycie widzi gruzy teleporterów. Rozgląda się wokół - nigdzie nie widzi lądu. Siada na skraju budowli. Znów spogląda na Limb Enchancers. 

~ Nie możemy jeszcze odejść! Główny powód przybycia tutaj to sprawdzenie Clustera! ~ 

Przez jej głowę znów przebiega wspomnienie - to ta zielona postać, na statku... Ale do kogo mówi? Twarz tej osoby jest zamazana... 

~ To jest ta szajka... ~ 

FanfikArt1

Art by SZaROX











Znów zobaczyła przebłyski wspomnień. Przypomina sobie kim jest owa zielona osoba. To Perydot, znowu mówi do tej osoby, ale jej twarz jest zasłonięta nieprzenikniętą czernią... Ale co to? Widzi czwórkę postaci o wiele niżej... Jej uwagę przykuwa chłopak ukryty za nimi... 

- Ste.. ven..?

Spogląda w bliżej nieokreślonym kierunku. Źrenice Malachit się zwężają. Schodzi z budowli z powrotem do oceanu. Spogląda znów na Limb Enchancers. Zamyka je w wodnej bańce i zabiera ze sobą. Zaczyna iść w bliżej nieokreślonym kierunku, w czasie gdy słońce zaczynało zachodzić. 

====================================================================================

- Wiertło ukończone~! - zawołała radośnie Perła. 

- Dobra. Drużyno, wyruszamy jutro o świcie. Czas powstrzymać tę abominację. - rozkazała Granat. 

Wszyscy ruszyli do Świątyni. Tam udali się na spoczynek i obudzili się następnego dnia, godzinę przed świtem.

- Dobra, Perydot... Powiedziałaś, że wiesz jak powstrzymać Clustera. Możesz nam zdradzić jak mamy zamiar to zrobić? - zapytał ją nieco zaspany Steven.

- Spokojnie, to proste. Ale wymaga od Permafuzji rozłączenia. Cluster jest wrażliwy na zimno, a Szafir może obniżyć temperaturę na tyle, że stanie się bezbronny. Wtedy będzie można go zniszczyyyy-! - przerwało jej wstrząśnięcie Świątynią. 

Wybiegli przed dom i ujrzeli wielką, masywną postać kroczącą przez ocean w stronę Świątyni. 

- To Malachit! Co teraz zrobimy?! - zawołała Ametyst.

- Mala-kto? Co to jest?! - zapytała histeryzująca Perydot. Nie wiedziała bowiem, co się stało z Lapis i Jaspis po rozbiciu się statku na plaży. - Czemu to idzie w tę stronę i co chce z nami zrobić?! 

- Drużyno! Potrzebna nam Aleksandryt! - zawołała Granat, kompletnie ignorując nic nie wiedzącą Perydot. Perła i Ametyst zgodnie kiwnęły głowami i wyszły na plażę, gdzie miały pełno miejsca do synchronizacji.

>>theme synchronizacji<<

- Synchronizacja...

Granat zaczęła kręcić biodrami, w czasie gdy Ametyst i Perła wirowały wokół siebie. Perła wyskoczyła w powietrze wykonując zgrabne piruety, po czym wylądowała w ramoniach Ametyst, łącząc się w Opal. Wtem Granat wykonując zgrabne ruchy bioder i ramion zaczęła iść w stronę fuzji. Opal zgrabnie szła na palcach w stronę Granat. Gdy zbliżyły się do siebie Opal chwyciła Granat i zatoczyła nią piruet, po czym przyciągnęła ją do siebie. Zamieniły się w świetliste postacie i złączyły się w jedno. Steven z gwiazdami w oczach podziwiał to wszystko, aż końcu stanęła przed nim i Perydot Aleksandryt w swej pełnej okazałości. 

AleksaDoFanfika











 - Steven, zostań tutaj. Zajmiemy się tym. - przemówiła Aleksandryt, po czym zaczęła wchodzić do oceanu, idąc w kierunku Malachit. 

- Steven, czym jest to... coś?! - zapytała Perydot ponownie, wskazując palcem na Malachit.

- Perydot... Emm... To.... To Lapis i Jaspis. Połączone w jedno...

- Że CO?! To N I E M O Ż L I W E! Jaspis nigdy by się nie połączyła z kimkolwiek! - krzyknęła Perydot.

- Cóż... Nie miała innego wyboru, w przeciwnym wypadku zostałaby zmuszona do regeneracji i zabańkowana na zawsze... Postanowiła połączyć się z Lapis by wspólnymi siłami nas zniszczyć... Nie przewidziała jednak tego, że Lapis obróci się przeciwko niej. Wciągnęła samą siebie do oceanu, by Jaspis nie mogła już nikogo skrzywdzić. - opowiedział jej w skrócie Steven. 

Perydot była zszokowana tym co usłyszała. Nie miała jednak czasu na dalsze rozciąganie tematu, ponieważ Aleksandryt właśnie stała twarzą w twarz z Malachit.

Fuzja przywołała włócznię, bicz i rękawice, które połączyła w gwiazdę poranną. Ruszyła pewnie przed siebie, by stawić czoło Malachit. Gdy woda była już tak głęboko, że sięgała jej do kolan była w odległości stu metrów od fuzji Lapis i Jaspis. 

Malachit widząc uzbrojoną Aleksandryt idącą w jej kierunku była zdezorientowana. Jednak przez jej głowę znowu przebiegł głos Perydot. 

~ Te Kryształowe Klejnoty wciąż niszczą efekty mojej pracy! Właśnie dlatego potrzebuję ciebie jako eskorty! Nie patrz tak na mnie, to rozkaz Żółtego Diamentu i nie powinnaś mieć żadnych obiekcji! ~ 

Zrozumiała, że to wrogowie Perydot a także jej. Bez głębszego zastanowienia więc owinęła się wartswą wody, z której wytworzyła zbroję. Hydrokinezą wytworzyła cztery ogromne łapy, które nasłała na Aleksandryt. Fuzja mimo swych rozmiarów była bardzo zwinna - wyminęła wszystkie ataki i uderzyła Malachit swoją bronią. Zbroja wydała jednak tylko głośny odgłos podobny do gongu, a sama Malachit nie była nawet zadraśnięta. 

Aleksandryt to nie zniechęciło, zaczęła szukać więc jakiegoś słabego punktu - niestety, zbroja Malachit zakrywała praktycznie całe jej ciało, była praktycznie nie do zaatakowania! Fuzja czterech Klejnotów zdecydowała się wycofać i rozłączyła swoją broń - posiadała jednak asa w rękawie. Odrzuciła włócznię na bok, a rękawice i bicz złączyła w cep, który należał do Sugilit. Cisnęła nim w Malachit z tak siłą, że odepchnęło ją kilka metrów w tył. Ten cios już zdecydowanie poczuła, ale zbroja wchłonęła większości jego siły. Zszokowana Aleksandryt nie mogła uwierzyć w to, co widzi.

Malachit jedynie bardziej rozwścieczona utworzyła wielką falę, którą nasłała na fuzję. Wyminęła ją w ostatniej chwili, ale miała już nowy plan. Rozłączyła cep i z powrotem przywołała włócznię, którą połączyła z biczem w łuk Opal. Zaczęła ostrzeliwać Malachit salwą ataków, wciąż robiąc uniki - była cały czas w ruchu, ani na chwilę się nie zatrzymała. Strzały zbytnio nie raniły fuzji Lapis i Jaspis, wręcz przeciwnie - po chwili znalazła sposób by zwrócić je przeciwko Aleksandryt. Zamykała je w bańkach, po czym nasyłała na nią z powrotem. 

Aleksandryt miała już tylko jeden i ostatni plan. Utworzyła młot Sardonyks i zaczęła uderzać nim w Malachit, wciąż skacząc dookoła pola bitwy, aby nie zostać trafioną przez ataki wysyłane na ślepo przez fuzję Lapis i Jaspis. Niektóre ciosy zdołała zablokować, ale efekt nieco osłabił Malachit. Wywołał w niej jednak furię tak wielką, że Aleksandryt prędko tego pożałowała, gdy chwilę później widziała ogromną kulę wody, wzniesioną przez Malachit w powietrze. Zdążyła tylko dostrzec kilkanaście głazów zebranych tam z siłą wody, zanim siła uderzenia odrzuciła ją z ogromną siłą na plażę. Fuzja nie wytrzymała i rozpadła się z powrotem na Granat i Opal z powodu odniesionych obrażeń. 

- Granat! Opal! - podbiegł do nich ze łzami w oczach Steven. Tuż za nim przybiegła Perydot. 

- J-jest zbyt silna... Nie damy rady jej pokonać... - powiedziała załamana Opal z przerażeniem w oczach, gdy spojrzała na Malachit. Stała ona nieruchomo w oceanie i wpatrywała się na nich. Z jej oczu promieniował gniew. 

- Musimy działać szybko! Nie mamy czasu tak się tu wylegiwać! Arghhh, czemu akurat teraz?! Czemu wtedy, kiedy Cluster może lada chwila rozsadzić całą tę planetę od środka?! - zaczęła histeryzować Perydot. - Nie mamy czasu walczyć z tym czymś! Musimy biec do wiertła! 

- Perydot, jeśli nie zatrzymamy Malachit, to ona zniszczy całe to miasto! - powiedział do niej Steven.

Perydot już chciała coś mu odpowiedzieć, ale przerwała im to Opal, która rozpadła się na Ametyst i Perłę. 

- Perło, nie możemy tego zrobić! - krzyknęła Ametyst ze łzami w oczach.

- Ale musimy. - powiedziała do niej Perła. Przyklęknęła tak, że ich oczy były na tym samym poziomie. Perła otarła łzę cieknącą z lewego oka Ametyst i położyła dłonie na jej ramionach. - Ametyst, wiem jaka byłam wobec ciebie. Nie powinnam dokładać ci cierpienia swoim zachowaniem. - Perle również zabłysły łzy w oczach. 

Steven nie rozumiał o co chodzi, ale zauważył pewien cień przebiegający przez twarz Granat. Zdawało mu się, czy Granat powstrzymywała się z całych sił, by nie okazać radości? 

- Przepraszam cię, Ametyst. Nie powinnam cię tak traktować z powodu odejścia Rose. A teraz... - wstała i wyciągnęła do niej rękę. Ametyst z niedowierzaniem spojrzała na nią, wciąż ze łzami w oczach. - ... zróbmy to raz, a dobrze. Tak jak kiedyś, za starych, dobrych czasów. - uśmiechnęła się do niej Perła, łzy błyszczały w jej oczach.

Ametyst chwilę stała w osłupieniu, po czym rzuciła się na Perłę przytulając ją, a sekundę później siedziała przed nimi Opal, śmiejąc się z radości. Steven spojrzał na Granat, która już nie potrafiła się kryć - na jej twarzy widział wypisane osłupienie pełne radości. 

- Dobra. - powstała Opal i zwróciła się do wszystkich. - zakończmy to raz na zawsze. - powiedziała, po czym spojrzała na Malachit stojącą w oceanie. 

====================================================================================

Phew! Na prawdę ciężko było mi zabrać się za napisanie tego. Szczególnie dziękuję Szaroxowi za narysowanie arta Malachit i Rizu za napisanie tej prześwietnej piosenki o Malachit. Dla zaciekawionych zamieszczam Opal po regeneracji Ametyst. Dziękuję za czytanie i zobaczymy się w kolejnej części fanfika :)

OpalDoFanfika

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.